Idź do lekarza

Manipulator często wysyła swoją ofiarę do lekarza, by leczyła nerwicę, przygnębienie czy problemy seksualne. Daje w ten sposób do zrozumienia, że wina leży po twojej stronie, przecież to nie jego należy leczyć! Częściowo to prawda, ponieważ ofiara manipulatora zwykle cierpi na różne schorzenia, i to wcale niebłahe. Znam co najmniej kilka przypadków, gdy kobietę hospitalizowano w szpitalu psychiatrycznym na skutek destrukcyjnego wpływu męża manipulatora. Dotyczy to również rodziców kompletnie izolujących swoje dorosłe dzieci od życia.

Przypominam sobie jedną z pacjentek szpitala psychiatrycznego, kobietę mniej więcej czterdziestoletnią. Pani C. twierdziła, że nie powinna przebywać w odosobnieniu. Któregoś razu, gdy zostałyśmy same, powiedziała mi, że jej mąż, lekarz, skłonił do podpisania orzeczenia o konieczności leczenia zamkniętego swojego bliskiego przyjaciela, jednocześnie kolegę po fachu. Że od wielu lat systematycznie niszczył ją psychicznie: pozbawiał ją wiary we własne możliwości, poniżał, obarczał poczuciem winy, traktował pogardliwie i lekceważąco. W końcu wpędził ją w chorobę. Wówczas rzeczywiście już była stale zdenerwowana, brak jej było pewności siebie, miała napady lęku. Często wybuchała złością. Została uznana za histeryczkę. Możliwe, że miała cechy histeryczne, ale przede wszystkim była artystką. Nie znaczy to, że każdy artysta musi być histerykiem, jednak wiadomo, że są oni bardziej skłonni do zachowań odbieranych jako dość swobodne. Ubierała się nieco ekscentrycznie, szczególnym upodobaniem darzyła kapelusze. Chciała się podobać. W czasie rozmowy ze mną była całkowicie świadoma tego, co się z nią dzieje. Przepraszała nawet za trudności w artykułowaniu słów (przyjmowane codziennie leki powodowały suchość w ustach). Mówiła logicznie i z sensem. Stanowczo nie była szalona. Wyjaśniła mi, że jej mąż od wielu lat miał kochankę, ale nie zgadzał się na rozwód, ponieważ pani C. była osobą majętną i  dzięki niej zyskał wysoką pozycję towarzyską. Nikt ani nic nie mogło splamić jego reputacji. Pani C. określała samą siebie jako niepoprawnie naiwną i „zbyt uprzejmą”, żeby się przeciwstawić takiej osobowości. Gdy zaproponowałam, żeby porozmawiała o tym z dyżurnym psychiatrą, odpowiedziała, że już to robiła, ale nikt jej nie uwierzył. W dodatku rzeczywiście stała się nadwrażliwa i przygnębiona, co nie ułatwiało jej obrony. Na koniec dorzuciła:

– Myśli pani, że łatwo jest w takim niewielkim miasteczku podważyć diagnozę postawioną przez przyjaciół?

Manipulacja, jaka miała miejsce w tym wypadku, może być niedostrzegalna nawet dla psychiatry. Trudno go za to winić, można tylko żałować.

Gdy zetknęłam się z panią C.. nie wiedziałam jeszcze, kto to jest manipulator, ani nie miałam pojęcia, do czego jest zdolny. Wiedziałam natomiast, czułam, że pacjentka mówi prawdę, że nie kłamie. Ale kiedy próbowałam się za nią ująć w rozmowie z jedną z pielęgniarek, usłyszałam:

– Ależ pani C. jest histeryczką. I tyle. To zwyczajna histeryczka.

Powyższa historia, choć zdarzyła się przed wieloma laty, zapadła mi w pamięć na zawsze, prawdopodobnie dlatego, że nie mogłam nic zrobić w tej sprawie. Moim zdaniem pani C. nie była histeryczką, tylko ofiarą doskonale ukrytej manipulacji. Ani ja, ani nikt spośród personelu szpitala nie potrafiłby wskazać winnego.

Przedstawię teraz przykład próby obarczenia współmałżonka winą za własne niedociągnięcia. Jakiś czas temu pan R. (inżynier, lat trzydzieści siedem), zgłosił się do psychoterapeuty. Tuż po ślubie stał się impotentem. Podczas badań psychologicznych, przeprowadzonych w trakcie pierwszego spotkania, okazało się, że pan R. jest mężczyzną całkowicie zdrowym, pewnym siebie i dobrze się czującym we własnej skórze. Od dawna stosował techniki rozwoju osobowości i relaksacyjne. Poprosił o badania laboratoryjne, które wykazały, że jego organy płciowe funkcjonują prawidłowo. Seksuolodzy oraz psychoterapeuci mają świadomość, że osiemdziesiąt procent wszelkich problemów ze współżyciem płciowym jest efektem trudności w relacji pomiędzy partnerami. Dlatego też pytania szybko zaczęły dotyczyć tego właśnie tematu i wkrótce okazało się, że nowa pani R. powodowała u męża narastający niepokój. Akt miłosny zmienił się w prawdziwe wyzwanie. A przecież do erekcji dochodzi za sprawą funkcjonowania konkretnego systemu neurologicznego (układu przy-współczulnego); strach, niepokój, troski czy stres w naturalny sposób jej przeszkadzają. Terapeuta wkrótce odkrył, że zachowania pani R., podważające u męża wiarę w siebie, objawiały się również poza sferą seksualną.

Pan R. czuł się odpowiedzialny za małżeńskie niepowodzenia i brał na siebie całą winę, w czym żona jeszcze go utwierdzała. Dalej w trakcie wywiadu ustalono, że pani R. ma niezaprzeczalne cechy manipulatora.

–    Właściwie wcale mnie to nie dziwi – powiedział pan R., gdy terapeuta zaznajomił go z diagnozą.

Należy podkreślić, że pan R., ofiara żony manipulatorki, szukał pomocy i sam chciał uporać się z problemem. Nie domyślał się, że żona jest powodem jego kłopotów, i był przekonany, iż cała kwestia dotyczy wyłącznie jego. Osoba pewna własnej wartości, jak on, zwykle nie ma tendencji do obwiniania siebie. Tymczasem manipulator potrafi spowodować, że takie tendencje się pojawiają; często popisuje się prawdziwą sztuką zrzucania odpowiedzialności na kogoś innego i w dodatku robi to niezaprzeczalnie przekonywająco. Pan R. sam doszedł do wniosku, że ma kłopoty z potencją (dopiero podczas terapii uświadomił sobie, że nie ma żadnych problemów podczas masturbacji w samotności, ale zapomniał o  tym albo stłumił w sobie tę świadomość). I tak w końcu zrezygnował z dalszych badań laboratoryjnych.

Pan R. zaczął być impotentem dopiero przy żonie!

Dzięki szybkiemu określeniu źródła kłopotów, w ciągu dwóch tygodni wszystko wróciło do normy. Potrafił już odpowiednio zareagować wobec manipulacji żony. Należy wyraź

nie podkreślić, że był to termin wyjątkowo krótki, ale pan R. nie był długo poddawany wpływowi manipulatora, szybko udał się do specjalisty.

To, co przydarzyło się Myriam, może nam uświadomić, jak daleko manipulator potrafi się posunąć.

Myriam od trzech miesięcy pracowała jako recepcjonistka w niewielkim hotelu, kiedy okazało się, że jest w ciąży. Jej pracodawców, panią i pana Martial (oboje manipulatorzy), oburzyła wiadomość, że zatrudnili kobietę, która wkrótce porzuci pracę – ale nie dali nic po sobie znać.

Kilka dni po znamiennej rozmowie zaczęły się kłopoty.

Najpierw zginęły pieniądze z hotelowego sejfu. Incydent powtórzył się jakiś czas później i tym razem zniknęła dużo większa suma. Według grafiku dyżurów jedyną osobą obecną przy obu zdarzeniach była Myriam. W celu jeszcze większego uwiarygodnienia intrygi pani Martial postanowiła wyjaśnić sytuację jednemu z kolegów recepcjonistki, więc w rozmowie wymieniła z imienia i nazwiska członków personelu, którzy nie mogli być oskarżeni o kradzież. Myriam okazała się jedyną osobą, jaką można było obciążyć odpowiedzialnością za przykre zdarzenia, z wyjątkiem, oczywiście, dwojga właścicieli. Tymczasem personel nie składał się wyłącznie z idiotów.

Myriam została po raz kolejny posądzona o kradzież w restauracji hotelowej w dniu, kiedy podczas jej popołudniowego dyżuru obecna była także pani Martial. Pod wieczór, gdy zaczęła się schodzić do pracy obsługa lokalu, właścicielka w obecności wszystkich pracowników zauważyła, że klucz od kasy leży na wierzchu. Zarządziła sprawdzenie stanu gotówki. Oczywiście znowu odkryła duże braki.

Szef kuchni, który już od pewnego czasu podejrzewał manipulację, postanowił wezwać policję, ale pani Martial przeszkodziła mu pod byle pretekstem. Nic dziwnego, przecież cały jej plan mógłby lec w gruzach! Nieco później pani Martial wyznała jednej z przyjaciółek Myriam, także zatrudnionej w hotelu, że recepcjonistka… jest kleptomanką i powinna się leczyć psychiatrycznie!

Presja okazała się dla Myriam nie do wytrzymania; dziewczyna postanowiła odejść z pracy jeszcze przed końcem ciąży, choć wszyscy współpracownicy wiedzieli doskonale, że nie ma nic wspólnego z kradzieżami. Spisek pracodawców zapamięta do końca życia.

 

Advertisements

Leave a Reply

Please log in using one of these methods to post your comment:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s